w

Joanna z Krakowa przerwała milczenie dopiero po kilku miesiącach. Dlaczego?

Po reportażu wyemitowanym na antenie TVN o historii pani Joanny z Krakowa, w sieci zawrzało. Wiele osób pisało teorie spiskowe, jakoby kobieta miała być wynajęta przez opozycję do wywołania medialnego zamieszania. W związku z krążącymi plotkami Joanna przerwała milczenie i udzieliła szczerego wywiadu dla Faktu. Co powiedziała?

Joanna z Krakowa nie mogła się spodziewać, jak wielka fala hejtu spadnie na jej osobę po reportażu, w w którym wystąpiła. W jej historii zaczęto szukać drugiego dna, prześwietlono kim jest i czym się zajmuje, oskarżono o celową szopkę medialną tuż przed wyborami. Kobieta jednak nie chce się poddawać i choć wie, że zadarła i z państwem i z policją, nadal chce walczyć o prawa kobiet i głośno mówi o tym, co ją spotkało. Na pytanie dziennikarza Faktu: „Kogo widzisz gdy dziś patrzysz w lustro?” odpowiada:

Sponsorowane

„Silną osobę, która podjęła się karkołomnej walki z nierównym przeciwnikiem. Nie chcę się teraz krzyżować, ale zadarłam przecież z policją, z państwem”

Joanna skorzystała z pomocy fundacji Federa

Sponsorowane

Pani Joanna zwróciła się do fundacji Federa, która reprezentuje interesy kobiet i przyznała, że nie chce zapomnieć o wszystkim, a przeciwstawić się złu i niesprawiedliwości:

„Zawsze było we mnie przekonanie, że takim rzeczom trzeba się sprzeciwiać. Dziwię się, czemu ludzie tak łatwo się dostosowują. Nie wyobrażam sobie milczenia, kiedy jest jawne zło. Ja nie wiem, dlaczego ludziom tak łatwo to przychodzi. Jeśli to, że nie potrafię pogodzić się z taką niesprawiedliwością i dostosować do takiej społeczności, jest definicją mojego zaburzenia, to jestem z niego dumna”

Krakowianka przyznała, że na czas publikacji materiału wzięła urlop w pracy, choć nie spodziewała się, że jej historia poniesie się tak szerokim echem. W wywiadzie dla Faktu przyznała, że gdyby kiedykolwiek znalazła się w sytuacji zagrożenia, po policję by nie zadzwoniła:

„Każda sprawa w końcu przycicha, moja też. Za jakiś czas nie będzie nikogo obchodziło, czy Joannę rzucił chłopak i z czego się leczy. Tylko teraz nie jest lekko. Ale nawet gdybym znalazła się w sytuacji zagrożenia, po policję bym nie zadzwoniła. Nie po tym wszystkim”

Sponsorowane

Pani Joanna przerwała milczenie. Ujawniła prawdę dopiero po kilku miesiącach. Dlaczego?

Uwagę mediów i dziennikarzy przyciągnął fakt, że kobieta dopiero po kilku miesiącach nagłośniła całą sprawę. Joanna zdradziła, że dopiero Kamila Ferenc, która jest prawniczką fundacji Federy, uświadomiła jej powagę całej sytuacji i to, że spotkało ją coś, o czym trzeba mówić.

„Wszystko zaczęło się 27 kwietnia, a od momentu publikacji materiału TVN pojawiło się wokół mnie mnóstwo chaosu. Pomiędzy jedną, a drugą datą przychodziły do mnie fale. Najpierw fala odrealnienia i poczucia absurdu, zadawania bez przerwy tych samych pytań. Później przyszła fala, w której zastanawiałam się, czy w ogóle należy mi się prawo do żałoby. Niestety wygooglowałam to i trafiłam na katolickie publikacje o tym, czy „morderczyni” ma do tego prawo”

W dalszej części wywiadu mówiła:

Sponsorowane

„Później przyszedł czas na to, że dałam sobie prawo do smutku i przestrzeń na to, żeby płakać. I ten płacz dawał mi dużo ukojenia. Na moment wyjechałam w góry, żeby tam sobie popłakać i pobyć wśród natury. Nie wiem, czy ten okres już się skończył. Wciąż to do mnie wraca. Później przyszła fala „wkur**”, gdy w pełni zrozumiałam, że spotkała mnie krzywda i jestem ofiarą. Najbardziej mnie wkurza to, że ja, która uważam siebie za silną kobietę, dopuściłam do sytuacji, że to państwo zrobiło ze mnie ofiarę. To straszne”

Krakowianka zawsze walczyła o innych, dziś chce zawalczyć o siebie

Joanna z Krakowa już wcześniej pojawiała się w przestrzeni publicznej jako aktywistka, walcząca o prawa kobiet. Zdecydowała się pokazać swoją twarz i zawalczyć o siebie, gdyż do tej pory wciąż walczyła o inne kobiety:

„Gdy mnie to dotknęło, pomyślałam, że skoro wstawiałam się za innymi, dlaczego miałabym nie wstawiać się za samą sobą? (…) „Stanęłam przed wyborem. Mówić o tym głośno, czy uporać się z tym samodzielnie i mieć spokojne życie. Wybrałam mówienie głośno. Bo jak mam żyć z poczuciem niesprawiedliwości, kiedy ten system mnie upokarza i jednocześnie robi ze mnie kogoś w rodzaju kryminalistki? Miałabym całe życie być zastraszona i w lęku? Wybrałam nagłośnienie sprawy, bo tak trzeba. Bo z tym trzeba walczyć. Oni są bezkarni. Traktują nas, jak byśmy nie były w stanie same o sobie decydować. To nie jest ok”

Sponsorowane

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

      Sponsorowane